niedziela, 9 listopada 2008
25 października 2008
Około 22:00 wsiedliśmy po raz pierwszy w życiu na pokład samolotu. Wznosiliśmy się w górę, widzieliśmy oddalające się w ciemności światełka Łodzi… Niesamowite uczucie. Po trzech godzinach wylądowaliśmy w Dublinie. Lot był opóźniony o pół godziny, do tego doszedł jeszcze długi czas oczekiwania na bagaże, więc ciocia z kuzynem troszkę się naczekali… Z Dublina do Dungannon jechaliśmy około 1,5 godziny. W domu mojej cioci i wujka mieliśmy spędzić kolejne 4 dni. Czekał na nas własny pokój i plan wycieczki na kolejny dzień – wybrzeże Causeway ze słynnym Giant’s Causeway.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz