
Rano wszyscy domownicy poszli do pracy. Plan był taki: zjeść śniadanie, iść na szybkie zakupy i bardzo szybko uporać się z ugotowaniem obiadu dla wszystkich, a potem iść na dłuuugi spacer po mieście…
Skończyło się na tym, że zanim zjedliśmy śniadanie i odnaleźliśmy w Internecie mapę miasteczka z zaznaczoną ulicą, na której mieszkaliśmy (dobrze, że na domu była tabliczka z adresem bo zapomnieliśmy się kogokolwiek spytać), zrobiło się już dość późno…
W końcu wyszliśmy z domu i poszliśmy w stronę centrum poszukując jakiegoś dużego sklepu.
Dungannon okazało się bardzo ładnym miasteczkiem położonym na wzgórzach, z charakterystycznymi dla całej Irlandii kamiennymi kościołami, osiedlami identycznych lub podobnych, nowych, bardzo zadbanych domków, przed którymi obowiązkowo musi stać dobry samochód i…. PALMA!!! oraz maksymalnie 2-piętrowymi budynkami w centrum, które ciągną się wzdłuż dość wąskich ulic. Architektura samych budynków nie zachwyca, ale wszystkie są ślicznie pomalowane na żywe kolory, a witryny sklepów i punktów usługowych wyglądają jakby czas zatrzymał się 100 lat temu. Jak się potem okazało podobnie wygląda każde irlandzkie miasteczko. Nawet miejscowości zupełnie nie turystyczne są czyste, zadbane i można się zakochać w tych ślicznych sklepowych witrynkach i w wijących się uliczkach…
Odnaleźliśmy w końcu Icelanda (market). Dla zainteresowanych wspomnę, że żywność kosztuje około 2 razy tyle co w Polsce (w dużym uproszczeniu). Część produktów jest w podobnej cenie co u nas, część dużo droższych. W sklepach ciągną się całe półki gotowych obiadów (akurat w Icelandzie, za 1-2 funty, gdzie indziej było trochę drożej, ale wybór jest naprawdę imponujący). Dość drogi jest chleb, wędlina. Jak się potem okazało jednym z najtańszych sklepów jest Tesco, między innymi ze względu na ciągłe promocje, wynoszące bardzo często 50%.
Poszwendaliśmy się jeszcze troszkę po mieście, powchodziliśmy do sklepów. Po powrocie ugotowaliśmy zupę wkurzając się straszliwie na kuchenkę elektryczną. Cały dzień przeleciał nam trochę przez palce, ale postanowiliśmy iść na wieczorny spacer po mieście. To troszkę zdjęć, jakie zrobiliśmy:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz